Jak można było nie tak dawno przeczytać w Gazeta.pl prezes fundacji Wikimedia finansującej Wikipedię nie ma zamiaru poddać tej wirtualnej encyklopedii wymogom chińskiej cenzury. Nie chce „by widziano w nas drugiego Google’a”.
Przyznam się, że nie jestem szczególnym pasjonatem Wikipedii. Może to jakieś nieuzasadnione zbączenie z mojej strony, ale przeszkadza mi brak autora, a ostrożność też nie zawadzi.
Ale ludziska – na szczęście – masowo korzystają z tego źródła informacji. Ostatnio opublikowano listę 100 najpoczytniejszych artykułów/podstron ***. Oto pierwsza dziesiątka:
Ponieważ przyszło nam żyć w kraju w którym co rusz rodzą się wizje wpędzenia nas w totalny ciemnogród, podpowiadam, że jednym z nieodzownych posunięć na tej drodze musiałoby się stać skserowanie pomysłu rodem z Zhōnghuá Rénmín Gònghéguó. Inaczej będziecie nam mogli skoczyć na kant
*** – sierpień 2006, wersja angielska
Źródło: http://tools.wikimedia.de/